Live Chat
Pokaż prawy panel

Test Renault Laguna Coupe

Renault Laguna Coupe – francuski styl

Tym razem na redakcyjny parking trafił dosłownie bezkonkurencyjny pojazd. Zapytacie pewnie jak to możliwe. Otóż spieszę wyjaśnić. Renault Laguna Coupe, o której mowa jak dotąd nie doczekała się żadnego rywala. Niemieccy i japońscy producenci najwyraźniej zapomnieli o coupe klasy średniej. Dzięki temu francuska konstrukcja pozostaje jeszcze bardziej wyjątkowa.

 

Po zakończeniu produkcji ostatniego francuskiego coupe segmentu D - Peugeota 407 coupe - na rynku pojawiła się w teorii usportowiona odmiana Laguny trzeciej generacji. Początkowo pod długą maską instalowany był nawet benzyniak 3,5 V6 pochodzący wprost z Nissana 350Z. Z oczywistych powodów, o których niebawem, nabywców znajdowały przeważnie niezbyt "sportowe" wersje wysokoprężne.

 

Po pierwsze wygląd

  

  

 

Nie od dziś wiadomo, że producenci znad Sekwany przywiązują ogromną wagę do najmniejszych detali, składających się na finalną całość. Taki też los spotkał Lagunę. Z karoserii klasycznych odmian (kombi i liftback) nie zostało absolutnie nic. W ich miejsce designerzy "wstawili" zupełnie coś innego. Kunszt i walory estetyczne ich projektu najlepiej opisuje stwierdzenie "baby Aston”, jakie przylgnęło do Laguny Coupe. Istotnie, przednia, długa i powoli opadająca maska, nisko poprowadzona linia boczna a także tylna część nadwozia przywodzą na myśl modele arystokratycznej marki. Przy okazji liftingu francuskie GT zmieniło się bardzo nieznacznie. Tylne lampy wykonano w technologii LED, przednie klosze reflektorów przycieniono (opcjonalnie możemy cieszyć się z biksenonowych, skrętnych świateł), natomiast we wnętrzu...poprawiono tylko system multimedialny – dodając bezużyteczny dotykowy ekran.

 

Nie wiem czy to do końca normalne, ale w mojej subiektywnej ocenie styliści Renault zasługują na gromkie brawa za drzwi pozbawione ramek. Oczywiście, takie rozwiązanie pogarsza nieznacznie komfort akustyczny przy wyższych prędkościach, pytanie tylko, kogo to interesuje.

 

Wnętrze

  

  

 

Prędzej czy później mijający zachwyt nad karoserią pozwoli nam dostać się do wnętrza. Niestety, spotka nas tutaj spore rozczarowanie. Cały kokpit przeniesiono żywcem ze zwyklej Laguny - jedynym wyróżnikiem jest metalowa gałka zmiany biegów. Rzecz jasna, jakość zastosowanych materiałów, design czy funkcjonalność nie budzi zastrzeżeń. Niemniej jednak oczekiwaliśmy chyba czegoś więcej. Na słowa uznania zasłużyły (podczas testu) przednie, elektrycznie sterowane fotele. Ogromna ilość miejsca na głowę czy nogi zapewni komfort każdemu. O tylnej kanapie wspomnę tylko ze względu na obowiązek. Wygodnie usiądą tam tylko dzieci lub drobne Panie. Nawet dostanie się na nią sprawi sporo problemów i nieprzyjemności.

  

 

Diesel w sportowym aucie?

 

Jeszcze dekadę temu nikt poważnie nie myślał o montowaniu silnika wysokoprężnego w samochodzie o sportowych konotacjach. Dziś nowoczesne diesle w wielu przypadkach pokonują nawet porównywalne silniki benzynowe - dysponują pokaźnym momentem obrotowym i mocą.

 

Umówmy się, Laguna Coupe sportowym samochodem nie jest, i nigdy nie miała być. Najpopularniejszym i chyba najrozsądniejszym silnikiem dostępnym w salonach jest diesel 2,0 dCI generujący 180 KM i 400 Nm. Standardowo współpracuje z manualną sześciobiegową przekładnią, której długie przełożenia przyczyniają się do niskiego zużycia oleju napędowego. W ruchu miejskim czterocylindrowa jednostka potrzebuje około 7,5 litra, zaś w trasie bez trudu zejdziemy do 5-5,5 jednostek na każde 100 km. Wersji benzynowych, często nieznacznie szybszych niemal nikt nie kupował – skoro diesel jest szybki to, po co przepłacać.

 

Jedziemy

 

Irytujący, drenujący ucho dźwięk diesla słychać tylko tuż po uruchomieniu silnika. Gdy osiągnie temperaturę roboczą wszystko ustaje. W trakcie codziennych dojazdów do pracy czy na zakupy docenimy elastyczność jednostki, niestety 18" koła z lekkich stopów przenoszą sporą część nierówności do kabiny. Prawdziwym żywiołem Laguny są jednak długie trasy - kilkugodzinna jazda z autostradową szybkością to żaden problem. Pomimo przedniego napędu także auto równie chętnie pokonuje szybkie, ciasne zakręty. Duża w tym zasługa opcjonalnego systemu 4Control. Wymagający dopłaty mechanizm umożliwia skręcanie kół tylnej osi. Do prędkości 60 km/h skręcają się w przeciwną stronę niż przednie, ułatwiając parkingowe manewry. Powyżej wspomnianej wartości tylne koła skręcają się w tę samą stronę, co przednie - samochód zacieśnia zakręty. Tak skonfigurowana całości daje ogromną radość z jazdy, zwłaszcza na bocznych drogach niższych kategorii. Niewielki ruch w połączeniu z mnóstwem zakrętów sprzyja dobrej zabawie, oczywiście w granicach przepisów.

 

Dane techniczne:

Silnik 2,0 dCI

Okres produkcji: 2012-

Pojemność skokowa: 1995 cm3

Rodzaj silnika: wysokoprężny, turbodoładowany

Moc: 180 KM przy 3750obr./min

Moment obrotowy: 400 Nm przy 2000 obr./min

Liczba zaworów: 16

Zasilanie: wtrysk bezpośredni common rail

Napęd: na przednie koła

Skrzynia biegów: manualna, 6-biegowa

Osiągi:

0-100 km/h: 8,5 s

V-max: 223 km/h

Wymiary:

Masa własna: 1539 kg

Długość/ szerokość/wysokość: 4643/2082/1401 mm

Rozstaw osi: 2693 mm

Zużycie paliwa:

Według producenta miasto/trasa/średnie: 7,1 / 4,6 / 5,5

Według użytkowników miasto/trasa/średnie: 7,5 / 5,5 / 6

Cena: 134 tysiące złotych