Live Chat
Pokaż prawy panel

BMW 520d Touring X-Drive

 BMW 520d Touring X-Drive – funkcjonalny prestiż

Ofiarami stereotypowego podejścia Polaków padają nie tylko francuskie i włoskie samochody, postrzegane jako istne źródła niekończących się wydatków i cotygodniowych wizyt u znajomego mechanika. Nieprzychylnych opinii nie szczędzimy nawet markom premium, wymagających od kupującego zasobnego portfela i dążeń do maksymalnej jakości wykonania. Na szczęście doskonale znany stereotyp, opisujący (łysego) kierowcę BMW obowiązuje tylko leciwe, przynajmniej dziesięcioletnie egzemplarze z bujną przeszłością blacharską. Według niektórych, wykwintnych znawców zakup nawet nowego auta bawarskiego producenta oznacza tylko jedno: ogromne wydatki na eksploatację, a zwłaszcza paliwo. Jednak Niemcy od przeszło dekady na przekór niedowiarkom, udowadniają że prestiżowy samochód wyższej klasy także może być niezwykle ekonomiczny. Jednym z najoszczędniejszych silników zza Odry jest dwulitrowy diesel, o nietypowej dla BMW liczbie cylindrów.

 

Niemiecka elegancja

 

 

 

Cztery, wzdłużnie ułożone cylindry wysokoprężnej jednostki  trafiają zarówno do kompaktowej serii 1, jak i pod długą maskę piątki. Główny rywal Audi A6 i Mercedesa klasy E, od 2010 roku w nowej odsłonie urzeka rzesze wiernych klientów – także w wariancie kombi (Touring). Niemiecka trójca niepodzielnie władająca prestiżowym rynkiem wyższej klasy, od lat skutecznie łączy elegancję należną segmentowi z typowo rodzinną funkcjonalnością. Seria 5 Touring fabrycznie określana jako F11 (sedan F10), narysowana została przed polskiego designera Jacka Frohlicha. Tradycyjne nerki zwieńczone chromowaną obwódką, wbudowano pomiędzy seryjne ksenonowe reflektory – oczywiście z ringami nadającymi piątce bawarskiego sznytu. Tuż pod tablicą rejestracyjną skryto głowicę aktywnego tempomatu, ten delikatny element niezwykle łatwo możemy uszkodzić w czasie parkingowych manewrów – wystarczy wjechać w zaspę twardego śniegu by otrzymać rachunek na kilka tysięcy złotych. Profil ulubieńca sytuowanych ojców rodzin pozbawiono ozdobnych listew, zakłócających stonowany charakter modelu. Pozostawiono tylko wyraźnie zaznaczoną linię, biorącą swój początek tuż za przednim nadkolem, kończy się ona płynnie znikając w tylnej lampie. Miłośnicy niegdysiejszych BMW dostrzegą za pewnie historyczny kształt tylnych lamp, wkomponowanych w elektrycznie otwieraną pokrywę bagażnika. Bawarscy inżynierowie zadbali nawet o wygodę pakowania weekendowych zakupów, po podniesieniu klapy (tudzież samej szyby z wycieraczką) automatycznie podnosi się roleta ułatwiając w ten sposób cały proceder.

 

Dbałość o detale

 

 

 

Już od kilku lat krytycy sceptycznie nastawieni do twórczości „architektów" BMW wytykają łudzące podobieństwo kokpitów wyższych serii modelowych. W istocie, deski rozdzielcze serii 5 i 7 niewiele różnią się od siebie, co dla użytkownika tej pierwszej powinno być tylko powodem do zadowolenia. Setki możliwości aranżacji przepastnego wnętrza pozwalają na bezproblemowe stworzenie unikalnej kompozycji. Minimalistyczna prezencja wsparta wzorcową ergonomią, stwarza idealne warunki do bez mała biurowej pracy. Opcjonalne fotele z regulowaną szerokością i kątem oparcia, jak i wysuwanym podparciem pod uda, zasługują na certyfikat czołowych ortopedów. Wystarczy chwila, aby odnaleźć własne miejsce za kierownicą, regulowaną elektrycznie w dwóch płaszczyznach. Jak przystało na model wyższej klasy, na tylnej kanapie w pełnej krasie zasiądą dwie dorosłe osoby. O których prywatność zadbają widniejące na długiej liście opcji rolety. Komfortem załogi rozprawiającej o firmowej tematyce, zajmuje się czterostrefowa klimatyzacja oraz panoramiczne okno dachowe. O dziwo również bazowe nagłośnienie nie rani uszu niewłaściwym zestrojeniem, czy kiepskiej jakości dźwiękiem. Powróćmy jeszcze na chwilę do rodzinnego oblicza serii 5 Touring, wyposażonej seryjnie w mocowania fotelików ISOFIX. Bagażnik wbrew oczekiwaniom nie powala na kolana objętością, przegrywając rzecz jasna nawet z flagowym kombi Skody. Niemniej jednak 560 litrów z powodzeniem spełni familijne oczekiwania.

  

 

Elektroniczna strona prestiżu

 

Bawarczycy z BMW i Audi od lat usilnie walczą z Mercedesem nie tylko na polu jednostek napędowych czy układów jezdnych. Dziś dla wielu klientów wygrywa lepiej, a raczej nowocześniej wyposażony model. Dlatego też Panowie z Monachium przy okazji każdej modernizacji wprowadzają istotne usprawnienia w elektronicznej stronie serii 5. Przy okazji ostatniego liftingu z 2013 roku doskonale znany I-Drive wzbogacił się o Touchpad wieńczący główne pokrętło systemu. Dzięki niemu możemy, oczywiście na postoju, serfować po sieci odbierając służbowe maile czy przeglądać ulubione portale motoryzacyjne. Nie wiedzieć czemu wciąż wiele osób sądzi że tylko Volvo zasługuje na miano samochodu bezpiecznego, obdarzonego licznymi systemami aktywnego bezpieczeństwa. Podobny wachlarz elektronicznych pomocników może znaleźć się także na pokładzie piątki. Aktywny tempomat utrzymujący zadaną prędkość i bezpieczną odległość za poprzedzającym pojazdem, asystent zmiany pasa ruchu tudzież ostrzeżenie o zbliżającej się kolizji wydają się niczym w zestawieniu z BMW Night Vision. Po naciśnięciu przycisku po lewej stronie kierownicy, zamiast wskazań nawigacji lub radia, pojawia się obraz z kamery noktowizyjnej wychwytującej nawet całkowicie nieoświetlone i niewidoczne dla ludzkiego oka przeszkody.

  

 

Rozsądna konfiguracja

 

Lwią część sprzedanych egzemplarzy nowej piątki stanowią wersje napędzane silnikiem diesla. Rozsądna, jak na klasę premium, cena wsparta niewielkim zużyciem oleju napędowego przemawia na ich korzyść. Na dodatek niewymagająca dopłaty ośmiobiegowa automatyczna przekładnia wręcz przyczynia się do zmniejszenia spalania. Klienci obawiający się nieprzewidywalnego zachowania samochodu napędzanego tylko przez tylne koła, licznie zamawiają napęd na cztery koła X-Drive, żonglujący mocą i momentem obrotowym pomiędzy osiami. Dwulitrowy, doładowany jedną turbosprężarką silnik generuje 184 KM i 380 Nm pozwalające dotrzeć do pierwszych 100 km/h w jedyne 8,3 s. Wynik co najmniej akceptowalny nie przeszkadza w uzyskiwaniu relatywnie niskiego spalania. Pomimo sporej masy własnej, piątka poza miastem potrafi zadowolić się 5,5'litrami oleju napędowego. W mieście zapotrzebowanie rośnie o 2-3 jednostki.

 

BMW 520d wielu kierowcom wyda się niemal najtańszym sposobem na wejście do świata prestiżu (w ofercie znajdziemy jeszcze słabszą, 143'konna odmianę 518d), przeznaczonym dla klientów żałujących dodatkowych tysięcy złotych na mocniejsze jednostki napędowe. Pytanie tylko po co dopłacać?

Dane techniczne:

Silnik 2,0d

Okres produkcji: 2010-

Pojemność skokowa: 1995 cm3

Rodzaj silnika: wysokoprężny, turbodoładowany

Moc: 184 KM przy 4000 obr./min

Moment obrotowy: 380 Nm przy 1900-2750 obr./min

Liczba zaworów: 16

Zasilanie: wtrysk bezpośredni common raill

Napęd: 4x4

Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna

Osiągi:

0-100 km/h: 8,3 s

V-max: 220 km/h

Wymiary:

Masa własna: 1790 kg

Pojemność bagażnika: 560 l

Długość/ szerokość/wysokość: 4907/1860/1488 mm

Rozstaw osi: 297

Zużycie paliwa:

Według producenta miasto/trasa/średnie: 6,5/4,6/5,3

Według użytkowników miasto/trasa/średnie: 7,5-8/5,5/6,5

 

Auto Części do tego i innych modeli BMW odnajdziecie na naszych stronach. Zaparszamy.